Niedokończona myśl-23.08.2016
Miękko chwiały się kłosy. Wietrzyk łanem rozśmiany
Muskał cicho łodygi, falą drobną je pieścił,
Z chmury promyk słoneczny strzałą padał rozlany,
Ziemię barwił brunatnym, z liściem zżókłym szeleścił.
W miedzę zwolna się wkradał, trawy ciemne iglice
Złocił plamą, w szmaragdów rozpryskiwał się zorzy;
Śmiechem lekkim, powiewnym pyłku zgarniał mgławice
Niósł na skrzydle zawrotnym, w serce kwiatu położył.
Jak w światłości ćma złota, gdy ją sidła osaczą,
Falą zadrgał i rzucił, w wiotką złamał falbanę,
Włosem płowym się bawił, grzywy burzył rozwiane,
Giął ku ziemi łodygi, dzwonił piosnką tułaczą!
Harfą były mu trawy, srebrnym lśniące nalotem,
Dzwonki polne, fiolety strzępem w zieleń rzucone;
Maki grały purpurą, z zbóż się rwały szamotem,
W pocałunku namiętnym omdlewały spłonione.
Trzcinę lekko potrącił, miecza chrzęścił szelestem,
Zakołysał szuwarem, za szyszakiem pogonił,
Zmarszczką strumyk powitał, falą szepnął mu ,,jestem”
Wierzbę w płaczu utulił, brzozie smętnej się skłonił,
I na strunach warkoczy pieśń czarował bogatą,
Zadrgał skargą stłumioną, echem liści zabrzęczał,
Po gałązkach się miotał z melancholii poświatą
Silnym targnął akordem – zamilkł- bólem zajęczał!
Jękiem skarżył się dzikim, targał drzew konary,
Kiścią w niebo zamierzył, krzyk, wyszarpnął szalony,
Splątał wirem listowie, w bój się rzucił skłębiony,
Usta skrzywił goryczą – martwy uszedł w pieczary
Z duszą szedłem skrwawioną …
/W. Szkaredek/
—————————————————————————————————————————————–