Dzień ,,oświęcimski” – deszcz, wiatr, zimno – 6.07.2016
(…) Dzień ,,oświęcimski” – deszcz, wiatr, zimno. Budynek rozpoznałam zanim samochód się zatrzymał. Ten sam porządny budynek przedwojennej, wiejskiej szkoły. Nikomu, kto w nim nie był wówczas, w 1942 roku, nie skojarzyłby się z katownią. W salce, niegdyś prawdopodobnie szkolnej sieni, gdzieśmy spały na rzuconych na ziemie resztkach sienników, bawiły się dzieci – było tu przedszkole, jak wszystkie przedszkola gwarne, radosne, śmiejące się do życia i świata. Niczego, prócz tablicy pamiątkowej na murze, co by przypominało – tak jak Auschwitz, jak Birkenau – tamten, nieludzki czas. Nawet studni na dziedzińcu, gdzieśmy się tłoczyły żebrząc o kubek wody, którą można było albo wypić, albo się umyć, lub – co za wybryk – podmyć się. I, rzecz jasna, ani śladu po drutach – gdzie spojrzeć znany wiejski krajobraz, sielski mimo słoty (…).
/Zofia Posmysz, Chrystus oświęcimski-fragm./
Dziękuję losowi, że dane mi było Panią Zofię poznać…
—————————————————————————————————————————————–