Rozległ się dzwonek przy drzwiach-28.11.2015
28 listopada 2015
Rozległ się dzwonek przy drzwiach. Doktor uśmiechnął się do matki i poszedł otworzyć. W półmroku klatki schodowej Tarrou wyglądał jak wielki, szaro ubrany niedźwiedź. Rieux poprosił gościa, by usiadł przy biurku (…).
– Wiem – powiedział Tarrou bez wstępów – że mogę mówić z panem wprost. Rieux zgodził się w milczeniu.
– Za dwa tygodnie czy za miesiąc nie przyda się pan już na nic, wypadki wezmą górę nad panem.
– To prawda – rzekł Rieux. – Organizacja służby sanitarnej jest kiepska. Brak panu ludzi i czasu. Rieux znowu przyznał, że to prawda.
– Dowiedziałem się, że prefektura zamierza stworzyć coś w rodzaju służby cywilnej, by ludzie zdrowi wzięli udział w ratowaniu miasta. – Pan jest dobrze poinformowany. Ale niezadowolenie jest wielkie i prefekt waha się.
– Dlaczego nie pomyśli się o ochotnikach? – Zrobiono to już, ale z niewielkim skutkiem.
– Tak, drogą oficjalną i nie bardzo wierząc w rezultaty. Tym ludziom brak wyobraźni. Nigdy nie są na wysokości zarazy, zaś środki, jakie wymyślają, są zaledwie na miarę kataru. Jeśli pozwolimy im działać, zginą, a my wraz z nimi. – Prawdopodobnie – rzekł Rieux.
– Muszę jednak powiedzieć, że pomyśleli również o więźniach, jeśli idzie o to, co nazwałbym czarną robotą, – Wolałbym, żeby to byli wolni ludzie.
– Ja również. Ale właściwie dlaczego?
– Mam wstręt do wyroków śmierci. Rieux spojrzał na Tarrou.
– A więc? – powiedział.
– A więc mam plan organizacji ochotniczych oddziałów sanitarnych. Niech mnie pan upoważni, bym mógł się tym zająć, i zostawmy administrację na boku. Zresztą są i tak przeciążeni. Mam wszędzie trochę przyjaciół i od nich zaczniemy. Rzecz prosta, że sam wezmę w tym udział.
– Nie wątpi pan oczywiście, że zgadzam się z radością – powiedział Rieux.
– Trzeba pomocy zwłaszcza w naszym zawodzie. Postaram się uzyskać zgodę prefektury. Zresztą, oni nie mają wyboru. Ale … Rieux się zamyślił.
– Ale ta praca może skończyć się śmiercią, pan wie o tym dobrze. W każdym razie muszę pana uprzedzić. Czy pan się dobrze zastanowił? Tarrou patrzył na niego szarymi i spokojnymi oczami (…).
/Albert Camus, Dżuma, Warszawa 1966/
—————————————————————————————————————————————–
Brak komentarzy to “Rozległ się dzwonek przy drzwiach-28.11.2015”