Stutthof: Jeżeli ludzie zamilkną głazy mówić będą – 10.08.2015
Obóz koncentracyjny Stutthof
W okresie od 2 września 1939 r. do 9 maja 1945 r. we wsi Stutthof istniał niemiecki obóz koncentracyjny, pierwszy z założonych poza granicami III Rzeszy. Podczas 2077 dni funkcjonowania osadzono w nim około 110 tysięcy więźniów z 25 krajów. Najwięcej Polaków, Żydów i Rosjan, spośród których 65 tysięcy poniosło śmierć w wyniku złych warunków bytowych, pracy ponad siły, głodu, chorób, a także na skutek eksterminacji.
Aufstehen! (wstawać!) od tego słowa w języku niemieckim rozpoczynał się dzień w obozie. Na wykonanie takich czynności jak: ubranie się, mycie, zasłanie łóżek, spożycie śniadania więzień miał niewiele czasu. Po śniadaniu więźniowie ustawiali się do rannego apelu na placu obozowym. Trwał on krótko, ponieważ chodziło o jak najszybsze odprawienie więźniów do pracy. Praca trwała od 9 do 13 godzin. Na terenie obozu pozostawali tylko zatrudnieni w obozowych zakładach i komandach pracy oraz nowi więźniowie przebywający na kwarantannie, z którymi blokowy aż do pory obiadowej ćwiczył musztrę.
(…) Łatwiej by się pojęło to, gdyby widziano szkielet 34-letniej kobiety, która ważyła tylko 19 kg. Któryż lekarz na świecie mógłby pojąć, że do szpitala szło się z obawą otrzymania zastrzyku, po którym nikt już nie wstawał. Jak mógłby on uwierzyć, że chorzy obozu mieli codziennie przed sobą dymiące kominy krematorium i szubienice (…).
W czasie lata w upalne dni każdy miał spuchniętą głowę, powodem był brak nakrycia głowy (…). Wyrazem szczególnie diabelskiego charakteru, gdyż inaczej tego nazwać nie można był zwyczaj SS przesyłania krewnym polskich więźniów, urny z prochami zmarłego w Stutthowie więźnia. Krewni mieli możliwość, za nadesłaniem 15 marek i przez skierowanie do Komendantury odpowiedniej prośby, aby otrzymać prochy swego zmarłego-członka rodziny. Każdy ze zmarłych lub zamordowanych (…) był spalony wraz z 12 innymi więźniami (trupami) w piecu krematoryjnym. W piecach tych spalano również zdechłe króliki, psy, czy zawszoną odzież. Popiół wyrzucano na wielką kupę. Gdy przyszło zamówienie na urnę z prochami, wtedy nasypywano szuflę popiołu z tej kupy do małego pudełka i rodzina ,,otrzymywała szczątki” swego zmarłego (…).
Więcej na ten temat informacji i obrazów znajdziecie w pozycji Jeśli ludzie zamilkną, głazy mówić będą. Historia w obrazach, pod red. Piotra Tarnowskiego, Wydawnictwo: Muzeum Stutthof w Sztutowie 2009 oraz we wzruszającym stenogramie zeznania, /Co się działo w Stutthofie/ jakie przed Komisją do Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce złożył w 1946 roku były więzień obozu koncentracyjnego Stutthof Aldo Coradello.
Zdjęcia: Joanna Wieczorek















































































































Brak komentarzy to “Stutthof: Jeżeli ludzie zamilkną głazy mówić będą – 10.08.2015”