Siódme i piąte – 20.07.2015
Wybiegł złodziej w nocy, wziąwszy worek pusty,
Wszedł w pole sąsiada, by nakraść kapusty,
Zatrzymał się w miejscu, gdzie największe głowy
W Imię Ojca Syna – wnet będę gotowy
I ślicznej kapusty zaniosę do domu,
Choć wcale nie zgrzeszę przeciwko nikomu,
Bo siódme nie kradnij – mówi przykazanie…
Ja siódmej nie ruszę ani spojrzę na nią
I tak też uczynił: sześć główek wycina,
Każdą siódmą mija, od pierwszej zaczyna
I pół głosem szepcąc siódme przykazanie,
Naciął po sześć główek kapusty na łanie.
Właściciel tymczasem z dwoma parobkami
Wszystko to słyszeli, skryci za krzakami.
W chwili, gdy miał umknąć, chwycili złodzieja
I tak przywitali pana dobrodzieja:
Tyś miał siódme w myśli, my piąte mieć chcemy,
I tylko do czterech grzmocić cię będziemy!
Raz, dwa, trzy i cztery! gospodarz mu liczy…
Piąte nie zabijaj! – tak batogiem ćwiczy.
I znów zacznie z dołu, do czterech rachuje…
Złodziej krzyczy, błaga, uczynku żałuje.
Kiedy już miał dosyć, gospodarz mu rzecze:
Tyś przekroczył siódme a ja piąte, człecze!
Niechaj to dla ciebie nauką się stanie,
Byś lepiej rozumiał Boskie przykazanie!
———————————————————————————————————————————————–
Brak komentarzy to “Siódme i piąte – 20.07.2015”